Przejdź do treści

Wyspy Owcze, czyli zapach wiatru, smak oceanu i cisza na końcu świata

    Większość lądowań wygląda bardzo podobnie: dachy domów, pola, samochody jadące na autostradzie, migoczące w oddali światła miasta. Lądowanie na lotnisku Vagar na Wyspach Owczych jest zupełnie inne. Od samego początku przekonałam się, że tutaj to natura pisze scenariusz, a ja jestem tylko chwilowym gościem. Samolot prześlizguje się na taflą oceanu, by chwilę później minąć strzeliste klify i soczyście zielone zbocza gór. Jeszcze trochę, jeszcze trochę, a mogłabym je dotknąć.

    To jedno z najpiękniejszych lądowań na świece. Lotnisko jest maleńkie, wciśnięte w krajobraz tak, jakby natura łaskawie zrobiła dla niego odrobinę miejsca.

    Dopiero teraz czuję ekscytację, a w głowie pulsuje jedna myśl: ta podróż będzie inna niż wszystkie. Lecąc tu miałam wątpliwości, czy na pewno to dobry kierunek na wakacje?

    W Polsce właśnie zaczęło się lato, temperatury trzydzieści stopni, a tutaj maksymalna temperatura w ciągu dnia to zaledwie trzynaście…

    Kiedy schodzę z samolotu znikają wszelkie moje wątpliwości. Przed oczami wyrasta potęga gór, miękko otulonych przez soczystą zieleń traw. Rześkie, słone powietrze smaga moją twarz, a niesiony wiatrem zapach oceanu niesie ze sobą obietnicę zupełnie nowego początku.

    Wszechobecna natura i przejmująca cisza zdają się mówić: zostaw już za sobą wszystkie troski. Czuję, że tutaj odnajdę upragniony spokój, a chaos kłębiących się w głowie myśli wreszcie ustąpi miejsca harmonii.

    Jak dojechać na Wyspy Owcze?

    Najłatwiej dolecieć na Wyspy Owcze samolotem. Z Polski nie ma bezpośrednich lotów, więc trzeba liczyć się z przesiadką – najczęściej w Kopenhadze. Na archipelag latają przede wszystkim Atlantic Airways oraz SAS. Lot z Kopenhagi do Vágar zajmuje około 2 godzin.

    Drugą opcją jest podróż promem. Z Danii na Wyspy Owcze kursuje Smyril Line – prom płynie około 30 godzin, ale można zabrać ze sobą samochód, co jest ciekawą opcją, jeśli planujesz objechać cały archipelag na własną rękę.

    Dla większości osób samolot będzie zdecydowanie najwygodniejszym rozwiązaniem – zwłaszcza że już sam lot na maleńkie lotnisko Vágar, położone wśród gór i oceanu, jest niezłym początkiem farerskiej przygody.

    Wolność na czterech kółkach (i wełnianych skarpetach) – jak ugryźć Faróje?

    Gdy adrenalina po lądowaniu już opada, a pierwszy chłodny podmuch wiatry zdążył już przypomnieć, że warto zapiąć kurtkę pod samą szyję, pojawia się pytanie co teraz?

    Wyspy Owcze są malutkie i znajdują się pomiędzy Islandią, a Norwegią. Jednak rzucają podróżnikowi pewne wyzwanie.

    Jak zatem je zwiedzać, gdy masz ze sobą tylko plecak, z każdy kolejny widok aż woła, żebyś podszedł bliżej?

    Pogoda zmienia się tak szybko, Farerczycy zdają się mówić, cieszymy się, że przyjechałeś, ale pamiętaj, że to my tu mieszkamy i chcemy zachować naszą autentyczność.

    Dlatego nie do każdej atrakcji turystycznej jeżdżą autobusy. By w pełni skorzystać z uroków wysp najlepiej wynająć samochód, to nie kwestia luksusu, tylko wolności.

    To niesamowite uczucie, gdy suniesz wąską wstążką asfaltu, która wije się między stromymi pastwiskami opadającymi wprost do oceanu. Jesteś tylko ty, owce leniwie przecinające drogę i przestrzeń, która zapiera dech w piersiach. To wszystko uświadamia mi jedno: jestem tu jedynie gościem. Aby w pełni doświadczyć tego miejsca, muszę całkowicie poddać się rytmowi natury.

    W wynajętym samochodzie mogłam w każdej chwili zjechać na pobocze, by się zatrzymać przy wodospadzie i obserwować mgłę przesuwającą się pomiędzy górami.

    To najlepszy środek transportu do miejsc, gdzie nic nie dociera i najlepsze schronienie, gdy zacina deszcz.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *