Idealnym miejscem na szybki i pyszny lunch są Torvehallerne. To przeszklone hale targowe, w których znajdziesz dosłownie wszystko. Od klasycznych duńskich kanapek smørrebrød po świetną kawę z rzemieślniczych palarni. Gwar, zapachy i świetne jedzenie idealnie ładują baterie na resztę dnia.
Z pełnym żołądkiem warto ruszyć do Rosenborg. To przepiękny, renesansowy zamek położony w samym sercu miasta, który zdecydowanie warto zwiedzić w środku. Zobaczysz tam królewskie klejnoty i pospacerujesz po dawnych ogrodach. Zaraz potem skieruj kroki do Okrągłej Wieży (Rundetårn).

Wchodzenie na ten świetny punkt widokowy to osobne przeżycie. Nie ma tam schodów. Na szczyt prowadzi szeroka, spiralna rampa. Zaprojektowano ją w ten sposób, aby król mógł wjechać na samą górę konno lub we własnej karecie.

Spacerując dalej, trafisz na Amalienborg, czyli zimową rezydencję duńskiej rodziny królewskiej.

Ciekawostka: Ten kompleks składa się z czterech identycznych pałaców ułożonych wokół ośmiokątnego placu. Jeśli nad dachem powiewa charakterystyczna flaga, to znak dla mieszkańców, że monarcha jest akurat w domu.
Stojąc na pałacowym dziedzińcu, od razu zwrócisz uwagę na potężną miedzianą kopułę. To Kościół Marmurowy (Marmorkirken). Widać go z wielu miejsc w stolicy, bo jego sylwetka mocno dominuje nad okolicą. Wnętrze robi ogromne wrażenie, ale trzeba pilnować czasu. Drzwi zamykają się punktualnie o 17:00. Jeśli zależy Ci na wejściu do środka, warto dobrze zaplanować spacer i trochę się pospieszyć.

Gdy najdzie Cię ochota na coś bardziej surowego i offowego, skieruj się do Meatpacking District (Kødbyen). Zgodnie z nazwą była to kiedyś zamknięta dzielnica rzeźników i zakładów mięsnych. Dziś dawne chłodnie i hale ubojowe przeszły niesamowitą transformację.

Na ścianach wciąż wiszą oryginalne, białe rzeźnicze kafelki, ale między nimi działają teraz najmodniejsze restauracje, bary i kluby. To genialne zderzenie ciężkiej, przemysłowej historii z nowoczesnym, nocnym życiem Kopenhagi.

Informacja praktyczna: Poruszanie się po mieście
Kopenhaga jest niezwykle wygodna do zwiedzania. Najlepszą opcją dla turysty jest wykupienie biletu wielodniowego (np. City Pass). Daje on możliwość nielimitowanego poruszania się wszystkimi środkami transportu po całym mieście. Bez żadnych ograniczeń jeździsz metrem, autobusami, pociągami podmiejskimi, a nawet żółtymi tramwajami wodnymi. Wsiadasz, wysiadasz i nie martwisz się dystansem do kolejnego punktu.
Po intensywnym spacerze udajemy się do Ogrodów Królewskich (Kongens Have). Trawniki są tu pełne Duńczyków, którzy na kocach i w słońcu celebrują swoje słynne hygge.

Niedaleko stąd znajduje się świetnie zachowana, zbudowana na planie gwiazdy twierdza Kastellet otoczona zielonym parkiem, a tuż za jej wałami czeka na nas ikona miasta – Mała Syrenka.
Krótka historia Syrenki: Została odsłonięta w 1913 roku z inicjatywy Carla Jacobsena (syna założyciela browaru Carlsberg), który po obejrzeniu baletu na podstawie baśni Hansa Christiana Andersena tak zachwycił się główną tancerką, że zapragnął ufundować rzeźbę.
Wielki finał na lotnisku Nasza skandynawska przygoda kończy się potężnym zastrzykiem adrenaliny. Lotnisko Kastrup w Kopenhadze to absolutny gigant. Miasto tak nas wciągnęło, że na samolot musiałyśmy dosłownie biec, niemal gubiąc się w nieskończonych korytarzach terminali. Zziajane, z wypiekami na twarzach i kurtką z lumpeksu pod pachą, wsiadamy na pokład, żegnając to niezwykłe, pełne kontrastów miasto.



